Piotr Suszczewicz

Piotr SuszczewiczPiotr Suszczewicz (ur.29.VI.1920r.  zm.4.XII.2014r.). To nie był człowiek tuzinkowy, miał wrodzone talenty i głowę pełną pomysłów które potrafił natychmiast „przekuć” w rzeczy trwałe i praktyczne albo po prostu piękne. Był dobrym i troskliwym mężem i ojcem. Przez te długie lata zycia był uważnym świadkiem historii ale i tworzył sam historię.
Dzieciństwo i młode lata spedzil w Zawidzu na nauce i terminowaniu w rodzinnej kuźni. Tradycja kowalstwa w naszej rodzinie istnieje prawie 300 lat, tak samo jak długa jest tradycja muzykowania. W remizie wisi zdjęcie orkiestry strażackiej z 1936 roku, gdzie
16-to letni Piotr gra na flecie a kapelmistrzem jest stryj Feliks Szuszczewicz.
Z wiejskiej kuźni, gdzie nauczyl sie fachu i kreatywności trafil w 1938 do szkoły lotniczej w Ustianowej w Bieszczadach, gdzie ukończyl kurs szybowcowy. Po wakacjach 1939, gdy wybuchła wojna nie mógl już dojechać 1-go września do swojej jednostki na kurs lotniczy, motorowy. Jego koledzy z Ustianowej przedarli się do Rumunii i brali potem udział jako lotnicy w bitwie o Anglię.  W czasie okupacji działał w Armii Krajowej w Sierpcu pod pseudonimem „Jakub”, za co zaplacił uwięzieniem i torturami na Gestapo i obozową pracą w Płockiej Stoczni Rzecznej.
Tylko dlatego ocalił życie, że potrzebny był Niemcom jako fachowiec.
Po wojnie pracował w Fabryce Maszyn Żniwnych jako szef narzędziowni i ‘de facto’ dużo tych narzędzi i urządzeń sam stworzył. Kupiłem niedawno książke o płockich fachowcach gdzie jest Taty zdjęcie jak projektuje maszynę.

Płock to też początek naszej rodziny, urodziły się Basia i Ala. W końcu wrócil do Zawidza, do rodzinnej kużni bo nie mógł znieść stalinowskiej atmosfery w fabryce. Unowoczesnił kuźnię i oprócz usług dla rolnikow, podejmował produkcję seryjną maszyn rolniczych, aż w koncu odkrył w sobie talent artysty i zaczal tworzyć piękne przedmioty kowalstwa, użytkowe i ozdobne. Z przyjemnością oglądam dzieła Taty w różnych kościołach i kilku muzeach. Nie przyniosło mu to bogactwa ale już na zawsze pozostał artystą z wyjątkiwem 5-letniego pobytu w Ameryce, gdzie w Chicago trudnił się naprawą samochodów i gdzie był bardzo ceniony za fachowość i pomysły.  Zawsze miał postawę patriotyczną i obywatelską.

W 1980 roku został wybrany pierwszym przewodniczącym ‚Solidarności’ w Zawidzu. Angażował sie społecznie przy budowie kościoła. Stworzył swoje Muzeum Kowalstwa, gdzie z radościa oprowadzał szkolne grupy, opowiadając ciekawie o pracy kowala i tradycji kowalskiej oraz o historii Zawidza. Dokąd mogl, działał jako kombatant w Światowym Związku Armii Krajowej. Byl odznaczony Krzyżem Armii Krajowej nadanym przez Prezydenta Lecha Wałęse.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *